- Jestem inwalidą pierwszej grupy, który chciał sobie zbudować własną rzeczywistość w Antoniewie ? mówi nam mieszkaniec Warszawy, który w ciągu ostatnich lat padał kilkakrotnie ofiarą kradzieży dokonywanych na jego działce.
Ostatnio sprawcy posunęli się do spalenia stojącego tam baraku urządzonego niczym domek letniskowy: ? Mam na tej działce dom w stanie surowym. I pytam, co mam teraz zrobić, czy nadal inwestować pieniądze by trwać w gminie Nowa Sucha, czy też dać sobie już z tym wszystkim spokój?
Na terenie gminy nie ma terenów letniskowych czy rekreacyjnych. Jest to gmina typowo rolnicza. Mieszkaniec Warszawy swoją działkę rolną traktował jednak letniskowo. Podobnie jak właściciel działki położonej po sąsiedzku. Kupił kontener z blachy falistej, taki w jakich mieszkają robotnicy na budowach. Urządzał go przez 2 lata: zrobił toaletę z pełnym wyposażeniem, całkowitą elektrykę, kuchnię z ciepłą i zimną wodą, wykopał szambo: ? Po wstawieniu olejowego piecyka pięć osób mogło tam mieszkać przez cały rok ? mówi.
Pierwsze włamanie miało miejsce pięć lat temu. Sprawcy wyrwali drzwi, ukradli śpiwory, ponton i inne sprzęty turystyczne. Potem dłuższy czas był spokój ? przynajmniej dwa lata. Mężczyzna po pierwszym włamaniu zamontował metalowe drzwi, wzmocnił skoble, kraty itd. Sąsiad na działce obok, zakupił w tym czasie solidny, metalowy, wojskowy barak. ? Myślał, że do czegoś takiego nikt się nie włamie ? opowiada nasz rozmówca ? Tymczasem złodzieje palnikami odcięli w nim dno, ważące chyba z tonę. Musieli nieźle zarobić na skupie złomu. Rok później ta palnikowa działalność skończyła się tym, że złodzieje zaprószyli ogień i cały kontener sąsiada spłonął. Nasz rozmówca nie przypuszczał wówczas, że jego domek, czeka ten sam los. Wtedy, za pierwszym razem, kiedy sprawcy odcięli podłogę, zabrali też kłódki i udali się na działkę warszawianina: ? Akurat przebywała tam moja teściowa ? kobieta siedemdziesięcioletnia. Zorientowali się, że ktoś jest w środku, zablokowali skobel tymi ukradzionymi od sąsiada kłódkami i biedna kobieta siedziała zamknięta całą dobę, zanim wołanie o pomoc usłyszała przechodząca drogą osoba. Kolejne włamanie odnotowano 25 grudnia. Sprawcy sforsować musieli coraz lepsze zabezpieczenia: krata w oknie odcięta została w 16 punktach, okno wytłuczone, blacha zabezpieczająca wyrwana. Skradziony został m. in. przenośny grzejnik, wiatrak, kuchenka mikrofalowa, trzypalnikowa kuchnia. Straty oszacowano na około tysiąc złotych. – Ukradziono też wtedy rzecz bardzo charakterystyczną ? opowiada nasz rozmówca. ? indonezyjski rzeźbiony łuk, z twarzami Indianina na rękojeści. Jeśliby ktoś zobaczył, gdzieś taki przedmiot, na pewno pochodził będzie z tej kradzieży.
Mężczyzna raz jeszcze podjął próbę zabezpieczenia swojej własności. Wstawił drugą blachę, zaspawał i wzmocnił kratę. Ostatnio sprawcy użyli łomu, wyrywając całą futrynę okienną. Niewiele już mieli do zabrania, wzięli więc 10 – litrowy bojler i butlę gazową. Wychodząc podłożyli ogień, tak iż kontener całkowicie spłonął.
- Za każdym razem rozmawiam z policją. Oni się starają, jednak niewiele z tego wynika ? mówi mężczyzna ? Nie chcę nikogo oskarżać, ale w Antoniewie jest dwóch gagatków, którzy zawsze rozrabiają. Nikt ich jednak nie złapał na gorącym uczynku. Kto spłonie następny? Boję się włożyć choć złotówkę w ten powstający na działce dom. Co mam robić dalej?
Żródło: wcz via sochaczewianin.pl






